MENU
plakat 1

plakat 2

plakat 3

plakat 4

Scientific - profesjonalna digitalizacja zbiorów Biblioteki Akademii Sztuki Wojennej - wywiad

  1. Pierwsze pytanie dotyczy sprzętu, na którym Państwo pracują. Czy mógłby Pan powiedzieć coś na temat skanerów, czym one się od siebie różnią, czy poszczególne skanery są dedykowane do konkretnej funkcji, czy na wszystkich można pracować bez względu na rodzaj materiału?

    Maciej Różycki (MR): Skanery, które posiadamy to profesjonalny sprzęt do digitalizacji zbiorów trwale zszytych i oprawnych, to są skanery dziełowe różnych firm, różnych producentów. Tak naprawdę różnią się od siebie oczywiście parametrami uzyskanych obrazów. Natomiast również różnią się sposobem digitalizacji, na przykład ułożeniem materiałów, książek na szalkach. Mamy skanery, na których książki układa się na szalce płaskiej, ale mamy również takie skanery, gdzie książki układa się w pozycji litery „V”, do takich zbiorów, które na przykład nie można rozszyć, czy też nie można rozłożyć do pełnych 180 stopni, czy też jest to niezalecane ze względu na możliwość uszkodzenia grzbietu skanowanego materiału. Mamy też skaner do skanowania map i skaner wielkoformatowy.


     
  2. A jak to wygląda, jeżeli chodzi o rozdzielczość i jakość zeskanowanych dokumentów? Czy w każdym skanerze jest ta sama, czy wyróżnia się i wykorzystuje różną rozdzielczość i wielkość?

    MR: Skanery różnią się parametrami, natomiast w projekcie mamy zapisane, że wszystkie dokumenty skanujemy w rozdzielczości 400 dpi, więc niezależnie od tego, co skaner dany potrafi, czy potrafi uzyskiwać wyższą rozdzielczość, to ta minimalna z którą skanujemy i tak naprawdę taka optymalna dla zbiorów – 400 dpi, jest ustawiona na każdym sprzęcie, na którym wykonujemy digitalizację. Natomiast faktycznie większość skanerów, których używamy tutaj w projekcie do digitalizacji to są skanery pozwalające na zeskanowanie materiału do formatu A2 po rozłożeniu, natomiast jeden skaner mamy taki, który pozwala skanować format A1.


     
  3. Czy mógłby Pan powiedzieć jak wygląda praca w pracowni? Czy praca skupia się jedynie na samym procesie skanowania, czy też przechodzi się do innych etapów digitalizacji? Czy każda osoba, która pracuje w pracowni digitalizacji ma ściśle określone zadanie?

    MR: Każda osoba ma ściśle określone zadanie. Mamy grupę skanerzystów, mamy grupę kontrolerów wewnętrznych, skanów które tutaj powstają. Natomiast skany są też dodatkowo weryfikowane przez specjalne oprogramowanie, które nam też w jakiś sposób podpowiada, czy skany są nieprześwietlone, czy skan jest prosty, czy nie jest pominięta jakaś numeracja, czy nie brakuje jakiejś strony w danej książce, więc za każdy etap odpowiada ściśle określona grupa pracowników, która się w tym specjalizuje. Ostatnim etapem jest etap OCR i są osoby przeszkolone i wykonują ten proces OCRów. Jest to wszystko w jakiś sposób ze sobą połączone, i w związku z tym musimy się między sobą komunikować.  W momencie, kiedy kontroler zauważy jakieś błędy, nieprawidłowości musi zwrócić uwagę takiej osobie, przedyskutować temat, pokazać, co jest według niego do poprawienia i dlaczego, aby w przyszłości można było jakiś błędów uniknąć.


     
  4. Czy w przypadku pojawienia się błędów na etapie skanowania i robienia OCR, jest to na bieżąco poprawiane czy raczej jest to zadanie, które będzie wykonywane na koniec całego projektu?

    MR: To jest wykonywane na bieżąco przed przekazaniem Akademii danej partii skanów, bo to jest przekazywane etapami, wykonujemy taką naszą wewnętrzną kontrolę. Te skany, które są przekazywane, w naszym przeświadczeniu, są prawidłowe. Natomiast Akademia zatrudnia własnych kontrolerów, którzy na bieżąco weryfikują, kontrolują naszą pracę i muszę powiedzieć, że jest to taka kontrola stuprocentowa. Każdy skan jest weryfikowany, kontrolowany. Jeżeli dodatkowo są jakieś uwagi, ze strony pracowników Akademii , ze strony kontrolerów, to mamy określony czas na poprawę tych błędów, więc na bieżąco je poprawiamy i przekazujemy do ponownej analizy i proces ten trwa do momentu kiedy skany zostaną ostatecznie zaakceptowane.


     
  5. Rozumiem. W związku z etapami digitalizacji , o których Pan wcześniej wspominał: czy Pan odpowiedzialny za każdy etap tego procesu?

    MR: Jestem kierownikiem tego projektu, kierownikiem zadnia digitalizacji, wiec koordynuję całość realizacji wszystkich prac pod kątem terminów, pod kątem jakości. Jestem globalnie odpowiedzialny za to, żeby projekt został zrealizowany zgodnie z warunkami umowy.


     
  6. Jeżeli chodzi o dostarczanie materiału do skanowania. Czy z góry ustalana jest partia materiałów, czy Państwo wysyłają jakieś zapotrzebowanie do planistów?

    MR: Planiści dostarczają Nam materiał do digitalizacji na bieżąco. W danym miesiącu określamy sobie zazwyczaj jakieś ilości, jakie będą nasze produktywności, jakie będą nasze zapotrzebowania na ten materiał. Zmiany wynikają wprost z naszej umowy. Pierwszy etap digitalizacji był takim najtrudniejszym etapem. Mieliśmy do wykonania w ciągu 6 miesięcy około 1 800 000 skanów. Wówczas tego dostarczanego materiału do digitalizacji musiało być najwięcej. Teraz jesteśmy w końcówce drugiego etapu , gdzie już troszkę mniej – w porównaniu do tego pierwszego etapu –materiału digitalizujemy, więc książek, materiałów dostarczanych może być mniej. Natomiast też specyfika materiału decyduje. Im trudniejszy materiał, tym dłużej się go digitalizuje, więc to też jest na bieżąco zgłaszane planistom, że w przypadku trudniejszego materiału, zapotrzebowanie jest mniejsze.


     
  7. Czy mógłby Pan powiedzieć coś na temat zbiorów, które Państwo digitalizują? Czym teraz się Państwo zajmują? Czy jest możliwość wydzielenia rodzajów zbiorów? Czy materiał jest wydzielany na podstawie specyfiki zbiorów, objętości czy tematyki?

    MR: Podchodzimy do tego praktycznie. Nie zagłębiamy się w treść danych zbiorów. Dla nas jest ona drugorzędna, co nie znaczy, ze w całym projekcie nie jest ona pierwszorzędna. My podzieliliśmy sobie materiał na taki, przy którym troszkę wolniej digitalizacja była realizowana – to były zeszyty naukowe. W tym przypadku w trakcie jednego procesu skanowania powstawało wiele skanów, to były jednostronicowe zbiory, druga strona była pusta. Natomiast książki, które są wydrukowane dwustronnie, to w tym samym czasie uzyskuje się dwa skany. Mamy również takie zbiory, które są XIX –wieczne i z uwagi na ich stan zachowania – od średniego do dobrego – no to też trzeba bardzo uważnie z nimi postępować, żeby ich nie zniszczyć. Więc w taki sposób sobie je rodzajujemy. Wydzielaliśmy sobie też materiał, który zawierał duże mapy. Map było sporo, mapy przysparzały bardzo wielu problemów podczas digitalizacji. Często były to mapy, które były klejone z kilku map, więc próbowaliśmy sobie z tym poradzić.

     
  8. Jak to będzie wyglądało, jeżeli chodzi o udostępnienia zdigitalizowanego materiału? Czy na ten temat może Pan coś powiedzieć, czy ten etap digitalizacji nie jest już w Państwa gestii?

    MR: Samo udostępnianie faktycznie nie jest w naszej gestii. To jest na zasadzie takiej, że my ten digitalizowany materiał przechowujemy w naszej strukturze, na naszych serwerach, do momentu kiedy już nie będzie takiej pełnej gotowości w projekcie, w sieci, w serwerach. Jeżeli Akademia będzie już przygotowana, to wówczas zbiorczy materiał zdigitalizowany zostanie przekazany i wówczas będzie publikowany. My przekazujemy do tej pory pliki, które nie są jakoś objętościowo duże. To są PDF, JPG, które przekazujemy do kontroli jakości. Natomiast te pliki obszerne, pliki TIF, które uzyskamy bez kompresji będziemy je przekazywać troszkę później, kiedy będzie sygnał Akademii, że jest gotowość. Natomiast udostępnianie będzie się odbywało przez platformę cyfrową.

     

To było moje ostanie pytanie. Serdecznie dziękuję za obszerne wypowiedzi.


wróć